czwartek, 12 marca 2015

Pamiętniki Wampirów tom 1 Przebudzenie

Rozdział 1
4 września

"Drogi pamietniku,
Dziasiaj stanie sie cos starsznego.
Sama nie wiem czemu to napisałam. To jakis obłęd. Przecież nie mam żadnych powodów do niepokoju za to mnóstwo żeby sie cieszyć ale...
Siedzę to o 5:30 rano całkiem przytomna i przestraszona. Wciąż sobie tłumaczę że czuję sie rozbita bo jeszcze się nie przyzwyczaiłam do różnicy czasu między Francją a domem. Ale to nie wyjaśnia dlaczego jestem tak przerażona. I zagubiona.

To dziwne uczucie ogarnęło mnie przedwczoraj kiedy ciocia Judith Margaret i ja wracałyśmy z lotniska. Samochód skręcił w naszą ulicę i nagle pomyślałam: Mama i tata czekają na nas w domu. Założę się że siedzą na werandzie albo wyglądają z salonu przez okno. Na pewno bardzo za mną tęsknili. Wiem. To brzmi zupełnie idiotycznie. Ale nawet kiedy zobaczyłam dom i pustą werandę to uczucie nie zniknęło. Wbiegłam po stopniach i próbowałam otworzyć drzwi a potem zastukałam. A gdy ciocia Judith otworzyła drzwi wpadłam do środka i po prostu stanęłam w holu nasłuchując jakbym sie spodziewała że mama zejdzie po schodach albo tata zawoła do mnie z gabinetu.
Wtedy właśnie ciocia Judith z głośnym łomotem postawiła walizkę na podłodz za moimi plecami, westchnęła z głębi serca i powiedziała: Jesteśmu w domu.
Margaret się roześmiała a mnie ogarnęło najpaskudniejsze uczucie jakie mi sie przytrafiło w życiu. Jeszcze nigdy nie czułam sie tak kampletnie i całkowicie nie na miejscu.
Dom. Jestem w domu. Dlaczego to brzmi jak kłamstwo?
Urodziłam sie tutaj w Fell's Church i od zawszw mieszkam w tym domu. Odkąd pamiętam. To moja stara dobrze znana sypialnia ze śladem przypalenia na podłodze gdzie z Caroline w piątej klasie usiłowaliśmy popalać papierosy i o mało nie zakaszlałyśmy sie na śmierć. Kiedy spojrzę przez okno widze wielki pigwowiec na który Matt z kumplami wspięli sie żeby sie wkręcić na moją urodzinową imprezę piżamową dwa lata temu. To moje łóżko, mój fotel, moja toaletka.
Ale w tej chwili wszystko wygląda dziwnie, zupełnie jakbym nie należała do tego miejsca. A najgorsze że czuje że jest takie miejsce do którego należę tylko zwyczajnie nie umiem go odnaleźć.

Wczoraj byłam zbyt zmęczona żeby pójść na rozpoczęcie roku szkolnego. Meredith odebrała za mnie plan lekcji ale nawet nie chciało mi sie rozmawiać z nią przez telefon. Ktokolwiek dzwonił ciocia informowała go że jestem zmęczona po podróży samolotem i że poszłam spać. Ale przy okazji przyglądała mi sie z dziwnym wyrazem twarzy. Dzisiaj muszę zobaczyć sie ze wszystkimi. Mamy sue spotkaç na parkingu pod szkołą. Czy to dlatego sie boję?
Czy właśnie oni mnie przerażają?

Elena Gilbert przerwała pisanie. Spojrzał na ostatnią linijkę a potem pokręciła głową. Pióro zawisło nad niewielkim notesem w błękitnej aksamitnej oprawie. Nagłym gestem uniosła głowę i cisnęła i pióro i notes w stronę wykuszowego okna. Odbiły sie od farmugi i spadły na wyściełaną ławeczkę we wnęce.
To wszystko było kompletnie bez sensu. "

~L.J.Smith

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz